Jestem mądra. Jestem głupia. Jestem genialna. Jestem tępa. Jestem ogarnięta. Jestem leniwa. Jestem pracowita. Jestem brzydka. Jestem piękna. Jestem silna. Jestem słaba. Jestem nieśmiała. Rządzę się. Jestem za głośna. Jestem mistrzem. Jestem ciotą. Jestem zdolna. Jestem pojebana. Jestem kreatywna. Jestem gruba. Jestem szczupła. Jestem godna zaufania. Jestem skarżypytą. Jestem opanowana. Jestem zbyt wrażliwa.
Tak w skrócie mogę się opisać, kiedy przytoczę, co mówią o mnie ludzie. Wyłania się z tego całkiem barwny, choć niezbyt spójny obraz mojej osoby. ;)
Może mam w sobie szczątki duszy kolekcjonera, ale nie pasjonuje mnie zbieranie ocen na mój temat. Ostatnio znajduję za to spełnienie w odkrywaniu co za tymi ocenami się kryje. W myśl teorii M.Rosenberga, że za każdą wypowiedzią do nas skierowaną stoi "proszę" lub "dziękuję", wsłuchuję się w ten deszcz ocen i szukam w nim ukrytych potrzeb.
Jakoś łatwiej pozostać w kontakcie, kiedy "Jesteś taka dziecinna!" po przejściu przez moje filtry dociera do mnie w postaci "Jestem zdenerwowany, bo zależy mi na sprawnej współpracy. Możesz teraz przestać żartować?". Męczące jednak okazało się dla mnie bycie jedną z niewielu osób w moim otoczeniu, które taką wagę przykładają właśnie do potrzeb i zamiast mówić innym co z nimi jest nie tak, starają się dzielić swoimi potrzebami i słuchać w tym samym duchu.
Szczerze mówiąc marzę o tym, żeby zamiast odgadywać cudze potrzeby, czasem po prostu móc je usłyszeć. Dlatego się tym dzielę.
Mam w zanadrzu krótki eksperyment, który ma na celu pokazać jak mówienie o potrzebach zamiast wystawiania ocen wpływa na jakość kontaktu. Modyfikować można go dowolnie podmieniając sytuacje, oceny i potrzeby. Przytoczę przykład, który przerobiłam spontanicznie z moim Cielakiem. <3
Wyobraź sobie, że właśnie naprawiłeś nasz samochód, a ja, widząc to, mówię:
a) Naprawiłeś samochód! Jesteś taki mądry!
b) Kiedy naprawiłeś samochód, to poczułam się taka bezpieczna, bo pomyślałam, że poradzimy sobie w każdej sytuacji.
Jestem ciekawa jaki przebieg będą miały wasze próby. U mnie przy wersji a) Cielak zaśmiał się i powiedział "No wiem". Przy b) przytulił mnie tak mocno, że przez chwilę obawiałam się o swoje żebra. Spytany, co wolałby usłyszeć, bez wahania wybrał drugi wariant, mimo że to pierwszy mówił o jego atutach, a drugi - o mojej zaspokojonej potrzebie bezpieczeństwa.Ocena - jaki myślę, że jesteś
Zaspokojona potrzeba - w jaki sposób wzbogacasz moje życie, jak czynisz je piękniejszym
Z mojego doświadczenia wynika, że ludzie lubią wzbogacać życie innych i lubią dostawać informację zwrotna, czy rzeczywiście to zrobili.
I ja też wolę słuchać o potrzebach. Tych spełnionych i tych niezaspokojonych.
- Wolę usłyszeć, że ktoś jest wściekły, bo potrzebuje równości i bycia wziętym pod uwagę niż to, że pracuje z bandą samolubnych dupków, którzy nie widzą nic poza końcem własnego nosa. To pierwsze sprawia, że moje myśli idą w kierunku "można coś z tym zrobić". To drugie raczej zamyka na kontakt.
- Wolę usłyszeć, że ktoś jest radosny, bo w rozmowie doświadczył zaufania i szczerości niż to, że rozmawiał ze wspaniałymi ludźmi. Ci sami wspaniali ludzie przez kogoś innego lub w innej sytuacji nazwani zostaną szkodliwymi idiotami.
Oceny, oceny, oceny. Używając ich myślimy, że mówimy o kimś. Ja uważam, że mówimy o sobie i o tym czego potrzebujemy. Czy oceny nieodczytane w języku potrzeb wnoszą coś budującego do naszych relacji?
Oceny, oceny, oceny. Używając ich myślimy, że mówimy o kimś. Ja uważam, że mówimy o sobie i o tym czego potrzebujemy. Czy oceny nieodczytane w języku potrzeb wnoszą coś budującego do naszych relacji?
Krok po kroku pozbywam się ocen ze swoich wypowiedzi. Kiedy pojawiają się w myślach - słucham o jakich potrzebach chcą mi powiedzieć, a kiedy już je rozpoznam - mogę się nimi zaopiekować i o siebie zadbać, zamiast przerzucać odpowiedzialność za swoje uczucia na innych ludzi.
I na koniec prośby, w trosce o tworzenie wokół siebie takich relacji, w jakich chcę uczestniczyć:
Kiedy następnym razem w twojej głowie pojawi się krytyka na mój temat - proszę, sprawdź co czujesz i czego w tej chwili potrzebujesz. Pomyśl jak mogę Ci pomóc w zaspokojeniu tej potrzeby i podziel się ze mną swoimi potrzebami i prośbami. Odczytuję to jako zaproszenie do współpracy przy rozwiązaniu tej sytuacji.
Kiedy następnym razem będziesz chciał udzielić mi pochwały i okazać uznanie - proszę, powiedz mi o swoich uczuciach i o tym w jaki sposób przyczyniłam się do zaspokojenia Twoich potrzeb. To może sprawić, że poczuję radość ze wzbogacenia Twojego życia. :)