Waaakaaacje! Wreszcie! 10 miesięcy czekania na ten upragniony czas, 10 miesięcy siedzenia w ławce i odliczania dni. Nareszcie są! Oto nadeszły te długo wyczekiwane chwile i masz 24h dziennie do własnej dyspozycji. Możesz zrobić z nimi co tylko zechcesz! Nikt nie organizuje ci czasu po swojemu, wszystko w twoich rękach! :) 1488 godzin, w czasie których możesz sięgnąć po swoje marzenia, rozwijać pasje, spędzać czas z bliskimi, poznawać ludzi, imprezować, medytować i robić wszystko, co tylko ci się zamarzy!
Dlaczego od września do czerwca widzę dzieciaki, które prawie skaczą z radości na samą myśl o wakacjach, a przez lipiec i sierpień słyszę takie rozmowy:
"- nudy w wakacje, cn.?
- no -,- miesiąc przesiedziałam na kompie ;/"
Dlaczego od września do czerwca widzę dzieciaki, które prawie skaczą z radości na samą myśl o wakacjach, a przez lipiec i sierpień słyszę takie rozmowy:
"- nudy w wakacje, cn.?
- no -,- miesiąc przesiedziałam na kompie ;/"
Często rozmawiam z ludźmi z podstawówki. Obecnie dużo bardziej niż kiedyś wyłazi z nich postawa roszczeniowa. Wszystko im się należy, "inni" powinni zadbać o to, żeby sensownie spędzili czas. "Nudy w te wakacje, co nie?" - pytają, jakby wakacyjny czas był odgórnie zaplanowany, dla wszystkich tak samo, a jego organizator dał plamę. Zupełnie nie widzą tego, że to oni decydują jak będą wyglądały ich wakacje. Że to oni dają plamę!
Nikt nie zmusza nikogo, żeby siedział cały dzień na facebook'u, tak jak nikt nie zmusza nikogo, żeby malował obrazy. To tak oczywiste, że aż głupio mi o tym pisać. A jednak masa dzieciaków nie ma pojęcia (!) co może robić w czasie wakacji, jaki potencjał w sobie kryje i ile warte są te godziny przesiedziane przed komputerem.
Nie ma pojęcia? Przecież małe szkraby nigdy się nie nudzą! W każdej sytuacji znajdują pole do zabawy, a ich pomysłowość nie zna granic. Gdzie, do jasnej ciasnej, po szóstym roku życia gubi się ta kreatywność? Co dzieje się z niepohamowaną wyobraźnią? Czy przypadkiem ktoś jej nie... hamuje?
Nie ma pojęcia? Przecież małe szkraby nigdy się nie nudzą! W każdej sytuacji znajdują pole do zabawy, a ich pomysłowość nie zna granic. Gdzie, do jasnej ciasnej, po szóstym roku życia gubi się ta kreatywność? Co dzieje się z niepohamowaną wyobraźnią? Czy przypadkiem ktoś jej nie... hamuje?
Nie jestem ekspertem w żadnej dziedzinie. Na pewno nie jestem nim też w dziedzinie szkolnictwa, ale nie trzeba być ekspertem, żeby winę za morderstwo z zimną krwią popełnione na kreatywności dzieciaków przypisać w dużej mierze polskiej szkole. Jeśli nie ona jest inicjatorem tej zbrodni, to niewątpliwie jest jednym ze wspólników.
To w szkolnych budynkach w imię porządku, bezpieczeństwa i tradycji podcina się skrzydła tym, którzy poszukują nowych rozwiązań, uznając "jedyne słuszne" za zbyt banalne, nie zgadzają się na przeciętność, są dociekliwi, zadają trudne pytania i... jednym słowem: za bardzo się wychylają.
To w szkolnych budynkach w imię porządku, bezpieczeństwa i tradycji podcina się skrzydła tym, którzy poszukują nowych rozwiązań, uznając "jedyne słuszne" za zbyt banalne, nie zgadzają się na przeciętność, są dociekliwi, zadają trudne pytania i... jednym słowem: za bardzo się wychylają.
W ramach zadośćuczynienia powinno się chociaż organizować w okresie przedwakacyjnym zajęcia z radzenia sobie z wolnym czasem. :P Mówię poważnie. A że nie lubię gadania dla samego gadania, to pomysł wprowadzenia takich zajęć w życie już kiełkuje w mojej głowie.
No dobra, dzieciaki dzieciakami, ale ani z młodzieżą, ani z dorosłymi nie jest wcale dużo lepiej. Sama przyłapuję się czasem na bezcelowym włóczeniu się po domu. Wyglądam wtedy jak zombie. :) Wy też tak wyglądacie, kiedy kolejny raz w ciągu wolnego dnia pokonujecie trasę telewizor - lodówka - komputer - łóżko.
No dobra, dzieciaki dzieciakami, ale ani z młodzieżą, ani z dorosłymi nie jest wcale dużo lepiej. Sama przyłapuję się czasem na bezcelowym włóczeniu się po domu. Wyglądam wtedy jak zombie. :) Wy też tak wyglądacie, kiedy kolejny raz w ciągu wolnego dnia pokonujecie trasę telewizor - lodówka - komputer - łóżko.
"My też chodziliśmy do szkoły!" - można krzyknąć. Pewnie, może nawet nadal chodzicie. Ale szkoła może być przyczyną - nie usprawiedliwieniem. I o ile ciężko wymagać samoświadomości i aktywności od ośmiolatka, to od osiemnastolatka jak najbardziej powinno się tego wymagać.
Ktoś nas skrzywdził, ktoś nas czegoś pozbawił, ktoś coś przed nami ukrył. Teraz naszym zadaniem jest uporanie się z emocjami, odzyskanie tego, co straciliśmy i odkrycie ukrytych rzeczy. To jest postawa aktywna. Oczywiście możemy też do końca życia rozdrapywać rany, użalać się nad sobą i szukać usprawiedliwień dla swojego nieróbstwa. Albo dla wakacyjnej nudy. To jest postawa bierna. :)
"This is your life and today is all you've got now."
To, co mnie najbardziej zastanawia, to pytanie dlaczego wszyscy, którzy nudzą się w wakacje, nadal wyczekują ich przez 10 miesięcy nauki w szkole. Czyżby szkolnictwo w obecnej formie było jeszcze gorsze niż nuda? ;)