Sprzeciw sprawia, że rozwiązania są (mogą być) lepsze. Prove me wrong.
Jak to jest głosować na jedną opcję tylko po to, by nie zwyciężyła druga, kiedy tak naprawdę jesteś za trzecią, ale wiesz, że nie zbierze większości głosów, więc nie warto “marnować” swojego?
W praktyce okazuje się, że opcja, która zebrała najwięcej głosów “za”, może jednocześnie wzbudzać największy opór w grupie, a przez to stać się rozwiązaniem najmniej trwałym przez brak chęci współpracy w jego realizacji i brak poczucia, że “to też moja decyzja”.
Często podejmując grupowe decyzje wybieramy pozorną łatwość, rezygnując jednocześnie z jakości. Ma to miejsce z obu stron. Tej, które szybko i łatwo chce przegłosować swoje rozwiązanie i pójść dalej, jak i tej, która nie ma ochoty wychylać się, być problemem i musieć bronić swojego odmiennego zdania. Jednak kiedy zgadzamy się na to, czego tak naprawdę nie chcemy - wszyscy za to płacą. Jesteś częścią grupy. Decyzja została podjęta, ale nie masz ochoty współuczestniczyć w jej wdrażaniu w życie. I to widać. I to czuć.
Podejmowanie decyzji w grupie wygląda czasem jak próba sił, a nie szukanie dobra wszystkich. Kto jest najsilniejszy ten ma rację. Tymczasem w usłyszanym sprzeciwie można znaleźć potencjalne zagrożenia, ryzyko związane z realizacją pomysłu. Można skorzystać z szansy, żeby go udoskonalić.
Ciekawe podejście do podejmowania decyzji to głosowanie nie “za”, ale “przeciw”, uwzględniając poziom oporu. To systemowy sposób, pozwalający wybrać rozwiązanie, które napotyka na najmniejszy opór w grupie, czyli największą możliwą akceptację. To przekłada się na trwałość decyzji i jakość współpracy w jej realizacji.
Bardzo ważne wydaje mi się tworzenie środowisk, które doceniają sprzeciw, widzą w nim wartość i przyjmują go z otwartością, a wręcz go zapraszają. Tworzenie atmosfery, w której sprzeciw jest mile widziany. Bo nie jest łatwo wyjść ze swoim sprzeciwem, kiedy spodziewamy się, że zostaniemy wyśmiani, niewysłuchani, nieuwzględnieni albo dostaniemy łatkę stwarzających problemy.
I choć początkowo podejmowanie decyzji w ten sposób może wydawać się czasochłonne, to w ostatecznym rozrachunku plusy tego rozwiązania takie jak trwałość decyzji, chęć współpracy, poczucie bycia uwzględnionym, poczucie współtworzenia i współodpowiedzialności przewyższają początkowy wkład. A z czasem cały proces przechodzi coraz sprawniej.
Tu krótka animacja, która przedstawia to podejście:
W Polsce warsztaty z podejmowania decyzji w sposób uwzględniający różnorodność i poziom sprzeciwu (Systemic Consensing) prowadzi Magda Sendor. Byłam i polecam, bo warto doświadczyć w grupie jak to działa.







